"Nawrocki się nie zorientował". Tusk pochwalił się, że przechytrzył prezydenta
Za sprawą afery z należącym do Koalicji Obywatelskiej młodym lekarzem-milionerem, kwestia wynagradzania medyków stała się politycznym numerem jeden w debacie publicznej. Po ujawnieniu skandalicznych praktyk w Szpitalu Południowym w Warszawie głos zabrał premier Donald Tusk.
Szef rządu zapowiedział przyjęcie ustawy, która umożliwi agencji rządowej w Ministerstwie Zdrowia kontrolowanie i nadzorowanie płac w służbie zdrowia. Niejako przy okazji Donald Tusk pochwalił się także, jak rządowi udało się przyjąć przepisy umożliwiające gromadzenie danych w publicznych szpitalach. Zapisy dotyczące tego mechanizmu zostały ukryte w innym projekcie ustawy.
– Wiecie dlaczego w lipcu wchodzi ta ustawa, dzięki której będzie można kontrolować zarobki w SPZOZ-ach? Tylko dlatego, że to zdanie, ten punkt był zaszyty w zupełnie innej ustawie – powiedział.
Jednocześnie Tusk podkreślił, że w sprawie uregulowania zarobków lekarzy liczy na polityczny konsensus.
– Będzie dobry pomysł, który będzie w interesie pacjentów i ograniczy nadużycia, to on może być Lewicy, Konfederacji, PSL-u, PiS-u, kompletnie mnie to nie będzie obchodziło – powiedział.
Afera w KO
W środę (17 czerwca) na portalu Zero ukazał się kolejny artykuł Patryka Słowika, z którego dowiadujemy się, że w Szpitalu Południowym w Warszawie (który jest własnością miasta) stworzono specjalną ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. "Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu" – czytamy.
Kierownikiem SOR-u w Szpitalu Południowym jest 28-letni Dawid Kacprzyk, radny dzielnicy Ursus, były już członek Koalicji Obywatelskiej. W ostatnim czasie oburzenie wywołało jego oświadczenie majątkowe, z którego wynika, że tylko w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł.